Serwis Elektroniczny
Strajk 20 sierpnia

Mieszkam w UK już ponad 6 lat. Żyje mi się tu dobrze; pracuję, zarabiam, spełniam się zawodowo. Nie mam też większych problemów z autochtonami. Raczej mnie szanują.

 

Przyjechałem do UK niemal zupełnie w ciemno. Z 200 funtami w portfelu, dwojgiem małych dzieci i niepracującą żoną w Polsce. W agencji pracy nawet ode mnie formularza nie przyjęli odsyłając na kurs języka angielskiego. Sytuacja przygnębiająca, wręcz dramatyczna. Ale to właśnie Rodacy mi pomogli, załatwili pracę w polskiej agencji, przenocowali i wykarmili do czasu pierwszej wypłaty, podnosili na duchu. Osoby wcześniej mi obce. Nie powiem więc źle o Polakach.

Dzisiaj, po sześciu latach ciężkiej pracy uzyskałem pewien status materialny pozwalający mi na swobodniejsze podejście do życia. Nie proszę się o pracę, sam ją daję, nie mam zadłużenia, to inni ode mnie pożyczają, prowadzę biznes, udzielam się społecznie, podążam za swoimi pasjami. Zarówno w środowisku brytyjskim, jak i polskim jestem osobą powszechnie szanowaną, bezpośrednio nie spotykam się z przejawami jakiejkolwiek agresji powodowanej moją narodowością.

Sam osobiście nie mam powodów do strajkowania. Władam już językiem w stopniu zaawansowanym pozwalającym na prowadzanie swobodnych konwersacji, czytanie gazet i książek. Anglicy traktują mnie jak swojego, niektórzy imigranci widzą we mnie guru. Serce mnie jednak boli, gdy idąc czasami ulicą słyszę ściszone głosy jadące po Polakach jak po burych sukach. Nie chodzę w dresach Umbro, nie mam przy sobie reklamówki z Lidla, zwykle jestem uśmiechnięty. Nie rzucam się w oczy Anglikom, biorą mnie za swojego. Dopiero gdy nie wytrzymam i odezwę się z reprymendą - akcent mnie zdradza.

Klasa średnia Brytyjczyków nas szanuje i docenia. Inwektywy pod naszym adresem padają głównie od ludzi prostych, niewykształconych, żyjących przeważnie z benefitów. Ale to właśnie oni idąc do urn najbardziej ulegają propagandzie, ich jest też najwięcej. Polacy muszą właśnie im się postawić i pokazać swoją siłę i wartość. Nie jesteśmy ich niewolnikami. W przeciwieństwie do nich pracujemy, kształcimy nasze dzieci posyłając do szkół sobotnich, odkładamy pieniądze na przyszłość.

Sam osobiście nie potrzebuję strajkować. Ponad 80% rodaków nie zna jednak języka nawet w stopniu komunikatywnym narażając się tym samym na kpiny i dyskryminację. To głównie ta część Polonii powinna pokazać, że choć nie potrafi zadbać należycie o swoje prawa, to ciągle jest najważniejszym filarem brytyjskiej gospodarki, że te benefity brytyjskich malkontentów w dużej mierze wypracowywane są właśnie ich rękami, że nie przyjechali do UK być ciężarem, ale by żyć godnie i uczciwie otrzymując zapłatę nie tylko w systemie monetarnym, ale również w formie uznania własnej godności i szacunku.

Sam osobiście strajkować nie potrzebuję, bo pracuję zgodnie z moim wykształceniem i doświadczeniem zdobytym w Polsce. Ponad 90% Polonii haruje jednak poniżej swoich kwalifikacji, często w zawodzie zupełnie nieadekwatnym do wykształcenia. Nikogo nie dziwi doktor w szpitalu myjący podłogę, inżynier samochody odkurzający na akord, magister na zlecenie magistratu zbierający odpadki na chodnikach. Żadna praca wszak nie hańbi, należy więc dumnie unieść czoło i nie pozwolić się poniżać, pokazać swoją godność.

Sam nie potrzebuję strajkować, wszak nie jestem niczyim pracownikiem. Przerażają mnie jednak trwożnie rozterki respondentów o wylaniu z pracy, braku pieniędzy na przeżycie, pogorszeniu przez akt strajku relacji z pracodawcą. Wychodzi na to, że społeczeństwo dzieli się na osoby słabe, które zawsze będą biedować trzęsąc się ze strachu, bo tę biedę w krwiobiegu swoim noszą oraz na silne i niezależne, które samodzielnie potrafią o swoje interesy zadbać i żadnych akcji strajkowych nie potrzebują. Komu więc koncepcja strajku jest potrzebna? Chyba tylko społecznikom, politykom i mesjaszom narodu.

Choć sam strajku nie potrzebuję to w czwartek 20-go sierpnia budynek mojej firmy oflaguję, wywieszę plakaty i pojadę odpocząć. Pokażę jednocześnie, że mimo iż sam strajku nie potrzebuję, to jednak z Rodakami się solidaryzuję i dostrzegam problem dyskryminacji Polaków. Podziękuję także strajkiem wszystkim, którzy pomogli mi tutaj wystartować, a którzy ciągle borykają się z barierą językową, czy pracą poniżej kwalifikacji. Choć przewrotnie jestem pracodawcą, a nie pracownikiem, to w czwartek 20-go sierpnia STRAJKUJĘ.

 

06-08-2015 schwalk

Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Dzisiaj wizyt: 174
Dzisiaj odsłon: 524
Ogółem wizyt: 157 879
Ogółem odsłon: 960 847

Goście: 19Aktywni użytkownicy: 1