Czujesz się samotnie? Jest rozwiązanie!

 

Samotność w Anglii doskwiera coraz większej ilości osób. Jest tajemnicą Poliszynela, że przybyłe na Wyspy pary się tutaj rozstają. Jednocześnie odsetek singli urósł już niemal do 70%. Portale randkowe rosną jak grzyby po deszczu, a zapotrzebowanie nie maleje.

 

 

 Więcej informacji:  Najnowsze newsy

 

„Największym problemem jest brak dobrego dopasowania partnera skutkujący rozpadem związku” - twierdzi pani Marlena Kamińska. „W Wielkiej Brytanii rozkład jest nasilony z powodu braku czynników spajających. Takimi są: naciski rodziny i otoczenia oraz wspólna walka z biedą. Na Wyspach Brytyjskich tracą one na znaczeniu; rodzina przestaje ingerować w zażegnywanie konfliktów, niezwykle liberalne otoczenie daje antyrodzinne wzorce, lepsza kondycja finansowa deprecjonuje spajającą walkę o przetrwanie, eksponując jednocześnie różnice charakterów, ambicji, czy światopoglądu. Związki się nagminnie rozpadają.”

„Często lepiej się rozstać, niż utrzymywać toksyczne relacje” - dodaje pani Marlena. „Powszechnie funkcjonuje paradygmat nakazujący walkę o utrzymanie rodziny dla dobra dzieci. Ale czy faktycznie dla nich dobre jest oglądanie ciągle skłóconych i często awanturujących się rodziców?” - retorycznie dopytuje.

Pani Marlena postanowiła wykorzystać doświadczenia oraz intuicję. Twierdzi, że największą bolączką dzisiejszych czasów są problemy w dopasowaniu profili osobowych partnerów. Wypełniając na stronie internetowej portalu randkowego ankietę administratorzy zdawkowo dopytują się o zainteresowania amantów. Nikt profilu nie weryfikuje, nikt nie fatyguje się po dodatkowe, a często niezwykle istotne szczegóły, nawet zamieszczone zdjęcie profilowe nie musi odpowiadać prawdzie. „Dawne biura matrymonialne, gdzie z osobą zainteresowaną przeprowadza się bardzo szczegółowy wywiad, miały niebotycznie większą skuteczność” - konkluduje pani Marlena. „Związki tak sparowane trwają do dziś. Oprócz sporadycznych nieporozumień pary żyją w zgodzie i szczęściu przez długie, długie lata.”

Pomysł utworzenia polonijnego biura matrymonialnego w Bedford już kilkakrotnie wypływał i równie szybko się kończył. „Loviq” jest pierwszą tego typu inicjatywą, która doczekała się realizacji. Siedziba firmy znajduje się na uboczu, na zacisznym i dyskretnym osiedlu w Kempston. Baza danych tworzona jest ręcznie, bez możliwości wglądu z zewnątrz. Informacje o kandydatach zbierane są manualnie poprzez bezpośrednią rozmowę oraz są weryfikowane metodami śledczymi. Zbieranie danych opiera się na identyfikacji trzech najistotniejszych dla przyszłego związku wariantach, które sposobami naukowymi warunkują jakość dopasowania. Pani Marlena posługuje się odkryciami psychologii akademickiej, praktykami swatania dostępnymi w literaturze oraz swoją intuicją. Prowadzenie biura jest jej pasją i realizacją marzeń.

Biura matrymonialne zawsze uchodziły za intratny biznes; tym bardziej dochodowy, czym większymi sukcesami okraszony. Ludzie biznesu żyją w hermetycznych środowiskach, często nie dysponują wolnym czasem, mimo sukcesów zawodowych ponoszą miłosne porażki. Także uroda nie gwarantuje dobrej partii, gdyż możliwość poznania osoby wartościowej jest ograniczona fizycznie. Zadaniem biura matrymonialnego jest łączenie tych dwóch światów. Uproszczony formalizm i świadomość celów partnera skracają czas korelowania dwojga ludzi. W dzisiejszym pędzącym w zawrotnym tempie świecie jest to cecha niezwykle pożądana.

Na zdjęciu pani Marlena Kamińska oraz autor (wszędzie gębę wciska) na tle Domu Polskiego w Bedford.

 

22-06-2016 schwalk

Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Reklama QP
Zareklamuj się u nas!
Teksty na zamówienie
Buddyjski symbol szczęścia