Wieczorna refleksja

Wieczorna refleksja

Moje doświadczenia doprowadziły mnie do zadziwiającego wniosku! Ostatnimi czasy widzę pewną zmianę w moim otoczeniu. Nie jest jeszcze wyraźna, ale coraz bardziej odczuwalna. Chodzi o stosunek do mnie innych osób.



Przybyłem do zakonu będąc osobą nieco zagubioną. Znającą co prawda swoją wartość, mającą sprecyzowane rozumienie świata i swój system wartości. Jednak słabą.

Dzisiaj, po 9 miesięcznym treningu zauważyłem zmianę w zachowaniu mojego najbliższego otoczenia.

Po pierwsze, zmieniła się moja relacja z najbliższą rodziną. Osoby mi bliskie stały się jeszcze bliższe, nastąpiło znaczne wyzdrowienie kontaktu. Rozmowa stała się spokojniejsza, pada z moich ust więcej jak najbardziej szczerych komplementów i przestałem zauważać rzeczy, które wcześniej mnie strasznie drażniły.

… I choć mój stosunek do najbliższych nie zmienił się, jeśli nie lekko ochłonął, to odczuwam niesamowitą przyjacielskość i szczere uczucie z tej drugiej strony. Okazuje się, że spokój i opanowanie oraz wypowiedzenie kilku miłych słów w kierunku rozmówcy, wywołują efekt domina. Dostaję więcej miłości i szacunku niż sam emituję.

Inna sprawa jest związana z mnichami i mniszkami w zakonie. Przez ostatni czas bardzo zmienił się ogólny stosunek do mnie. Widzę w oczach i zachowaniu moich przyjaciół skierowane w moim kierunku oznaki szacunku i respektu. Nawet ze strony osób, których dobrych intencji nie mógłbym być pewien. ...I choć część z tych zachowań mógłbym logicznie wytłumaczyć na przykład przysługami, które miałem okazję wyświadczyć, to w niektórych przypadkach doszedłem do zadziwiającej teorii. Chodzi o siłę.

Siła daje poczucie władzy. Nie władzy fizycznej nad kimś, ale poczucie samostanowienia. W moim przypadku samostanowienia kompletnego.

Stojąc kilka dni temu na dachu budynku, w którym mieszkam, zastanawiałem się nad rzeczywistością, w której dane mam przyjemność egzystować. Ów matrix przypomina grę komputerową. Matriks jest mapą, na której toczy się akcja. Na mapie są obiekty, zabudowania, pusta przestrzeń. Są też inne postacie.

Postacie owe mogą grać ze mną w drużynie przeciwko innej drużynie. Mogą też grać w systemie każdy przeciwko każdemu, lub wspólnie budować jedną rzeczywistość, jak na przykład w trybie Minectafta.

Na mapie gry znajdują się domy, samochody, samoloty itd. Są częścią rzeczywistości. Przy tych przedmiotach czasami kręcą się inni gracze, twierdząc, że dany obiekt jest ich własnością.

Cały czas jednak możemy z tych obiektów korzystać. Podobnie jak w grze przygodowej point and click, trzeba spełnić określony warunek, by odblokować ową funkcjonalność. W przeciwieństwie do gry komputerowej, w której programista nadał bardzo ograniczoną ilość prawidłowych kombinacji, odblokować funkcjonalność możemy w bardzo pomysłowy sposób. Nasza kreatywność ma tutaj olbrzymie znaczenie.

Stoję na dachu i widzę olbrzymią koparkę. Czy mogę wsiąść do niej i wykopać dziurę w ziemi? Oczywiście, że mogę! Mogę wlać paliwo i zrobić zwarcie w kablach, jestem w końcu niezłym technikiem. Mogę poprosić właściciela o możliwość pojeżdżenia sobie koparką. Będzie się śmiał z mojego życzenia, ale najprawdopodobniej się zgodzi. Jeśli się nie zgodzi, mogę zaproponować, że jak sobie wykopię dziurę w ziemi, to później i jemu także pomogę w wykopaniu jego dziury. W skrajnym wypadku mogę zbałamucić mu żonę, która da mi kluczyki z uśmiechem od ucha do ucha i błyszczącymi od miłości oczami.

Uświadomienie sobie możliwości Matriksa i faktu, że jest się jego równoprawnym użytkownikiem i właścicielem, pozwala dostrzec potencjał możliwości.

Czy muszę kupić sobie Boeinga 747 żeby się nim przelecieć? Nie muszę! Ten samolot, gdy tylko sobie zażyczę, zaniesie mnie w dowolne miejsce globu. Wystarczy, że będę tego chciał. Gdy będę chciał, mogę nawet go pilotować.

Wszystko co istnieje w sansarze/matriksie jest do mojej dyspozycji i, przy odpowiednim nastawieniu, jest bardzo łatwo dostępne. Zrozumienie tego faktu dało mi olbrzymią siłę psychiczną. Świat jest dla mnie, a nie ja dla świata.

Matriks jest tworem mojego umysłu. Nic w nim nie musi istnieć realnie i prawdopodobnie nie istnieje. Jestem tylko ja. Ja jestem autorem tej mapy oraz jej użytkownikiem. Dzięki pracy nad moim umysłem, obecnie jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że można mnie w jakikolwiek sposób skrzywdzić. W coraz większym stopniu panuję nad sobą, a dzięki temu nad matriksem.

Nie można mi nic odebrać, bo jednocześnie nic nie posiadam, ale i wszystko należy do mnie. Ktoś weźmie dla przykładu mój śrubokręt. Czy rzeczywiście go tracę? Śrubokręt zostaje przeniesiony w inne miejsce. Ale cały czas mogę go używać. Oczywiście do momentu, w którym zostanie kompletnie zdezintegrowany. Wówczas korzystać mogę jednak z innego.

Nie można mnie obecnie zranić słowem. Wszystkie negatywne emocje innych odbieram jako naukę dla siebie samego, bądź jako informację o stanie emocjonalnym drugiej postaci. Jest wyłącznie informacją, pustym faktem, nie mającym żadnej swojej natury. Jeśli zacznę odbierać ten fakt emocjonalnie, to wyłącznie napełniając go swoją naturą. Stanie się więc jedynie moim odbiciem. Zauważyłem, że praktykowanie napełniania interakcji miłym i przyjacielskim stosunkiem, działa jak poduszka, powodująca, że na każdej takiej emanacji można się wygodnie położyć.

To wszystko powoduje, że staję się coraz bardziej niedotykalny, poza zasięgiem. Nie można mnie zranić, nie można niczego pozbawić, nie można skrzywdzić. Nie można też niczego mi nakazać, ani do niczego zmusić.

Siła nie polega na obronie przed atakiem, bądź jego uniknięciu. Faktyczna siła polega na tym, że jakikolwiek atak przestaje być celowy. Niczym naparzanie patykiem w skalisty górski szczyt.

Gdy obserwuję wschód słońca, w całym wszechświecie jestem tylko ja i jest słońce. Nic innego się nie liczy, niekoniecznie istnieje. Potrafię wreszcie rozpłynąć się w jego blasku, wchłaniać sycące energią promienie, bez oglądania się na kogokolwiek i cokolwiek. Podczas wschodu czuję wolność.

Mam wrażenie, że inni zaczynają dostrzegać tę wolność i niezależność. Przestała już drażnić. Pogodzili się, że nie ma na mnie już wpływu nic, ani nikt. Wymknąłem się nieco rzeczywistości.

Chociaż w świecie złudzeń i to może nim być. Daj mi Genialny Programisto w tym złudzeniu jednak jak najdłużej pozostać :P

 



04-11-2017 schwalk
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Reklama QP
Zareklamuj się u nas!
 
Teksty na zamówienie
Buddyjski symbol szczęścia