Tup – siła jednego kadzidełka

Tup – siła jednego kadzidełka

Kiedyś pisałem, jak w trakcie medytacji siłą umysłu kierować uczuciem bólu. Dzięki ćwiczeniom ból nie musi być cierpieniem. Dzięki ćwiczeniu siły woli, jest się w stanie dokonać wszystkiego. A ćwiczyć ją można dosłownie wszędzie i o każdej porze.

 



Wczoraj uświadomiłem sobie, że ćwiczę siłę woli już nieświadomie.

Podczas powrotnej drogi z lekcji dharmy, wstąpiliśmy do kaplicy założycielki, wyrazić szacunek, zapaleniem kadzidełek i oddaniem pokłonu.

Nie wiem jaką inni ludzie mają motywację, klękając przed trumną mentorki zakonu. Jedni zapewne proszą o zdrowie, inni o szczęście, czy bogactwo materialne. Każdy ma indywidualne podejście.

Ja zwykłem, idąc do swojego kwaterunku po wieczornym śpiewaniu sutr, oddawać pokłon w tym miejscu i zapalać kadzidełko.

Nie ma w tym żadnej prośby, żadnej intencji, ani jakiegoś ukrytego interesu. Jestem niezwykle szczęśliwy, odkąd przybyłem do zakonu. Mam też jakąś wewnętrzną potrzebę podziękowania za to całe dobro, które na mnie spływa. Podobnie mają ludzie, którym przysługę wyświadczam. Koniecznie chcą się odwdzięczyć, czy choćby podziękować. Taki imperatyw ego, który musimy zaspokoić.

Zapalam więc kadzidełko, dziękując trzem mnichom założycielom, wszystkim mnichom, którzy odeszli w zakonie, wszystkim ludziom, którzy byli, czy nie byli mnichami, ale przyczynili się do budowy tej społeczności i infrastruktury dla niej, z której mogę teraz korzystać.

Te wszystkie zmarłe osoby mają zapewne moje kadzidełko w głębokim poważaniu. Żywi także. To kadzidełko jest wyłącznie po to, bym ja, wyrażając moją wdzięczność, poczuł się lepiej. Nie ma żadnej ukrytej prawdy, choć zauważyłem dziwną zależność, że zawsze w ciągu następnych kilku godzin przytrafia mi się coś miłego. Choć mogę fakty łączyć zbyt pochopnie.

Sytuacja jest kuriozalna, gdyż w tradycji tajskiej powinienem zapalić jednocześnie 7 kadzidełek.

Kilkukrotnie zwrócono mi uwagę na nieprawidłowe zapalanie tylko jednego. Moja odpowiedź jest obróceniem sytuacji w żart: zapalam jedno dziennie, ale w sumie 7 w tygodniu, więc się zgadza.

Widzę w oczach dezaprobatę, bo zwyczaj 7 kadzidełek jest w Tajlandii kanonem.

Zapalanie tego pojedynczego kadzidełka, bez oglądania się na opinię innych, uświadomiło mi moją siłę, a zarazem praktykę dnia codziennego.

Chcę zapalić jedno kadzidełko, a nie siedem, więc zapalam jedno! Proste. Jakakolwiek dyskusja jest ucinana.

Jeśli ktoś ma problem z tym, że zapalam jedno kadzidełko, to jest to jego problem – on musi się z nim zmierzyć i to jemu owa nieadekwatność do tajskiej tradycji sen nocą z oczu spędzać będzie. Mnie nie będzie!

W buddyjskiej tradycji jest przekaz o zdenerwowanym człowieku, który przyszedł do Buddy, krzycząc na niego i mu uwłaczając. Wygarniał mu, że Budda nie ma prawa nauczać, a głoszone poglądy są stekiem bzdur. Zamiast wdawać się w czcze dyskusje, Budda olał agresora, nie próbując nawet udowadniać własnej racji.

Ta nauka jest bardzo istotna, jeśli ktoś chce osiągnąć wyzwolenie.

Jeśli ktoś ma problem z waszym zachowaniem, to ciągle jest to jego problem nie wasz. Każda uwaga skierowana w Waszą stronę jest jedynie informacją o stanie emocjonalnym krytykującego, nie ma natomiast żadnej własnej natury. Nie należy się więc absolutnie nią przejmować.

Jeśli ktoś chce zapalać 7 kadzidełek – niech sobie zapala. To jego sprawa. Jeśli chce zapalić ich całe wiadro, niech zapala. Jeśli ktoś chce spalić całą tę budę, niech pali. Nie moja sprawa, nie mój problem. Ja chcę zapalić jedno kadzidełko, więc zapalam jedno.

Głupie kadzidełko jest jednocześnie moim nauczycielem cierpliwości i silnej woli, a także papierkiem lakmusowym odbieranych zdarzeń. Jeśli zabarwia się na czerwono, trzeba osłodzić swoją skwaszoną percepcję. Jeśli uwaga dociera jako czysta informacja, bez własnej egzystencji, a dzięki temu na chłodno i spokojnie możemy tę informację przeanalizować – jesteśmy na dobrej ścieżce.

Chcę zapalać jedno kadzidełko, więc zapalam jedno – nie mam z tym żadnego problemu i nie dbam, czy ktokolwiek inny ma. Dopóki kadzidełko fizycznie nie ma z nim związku, jego uwaga wykracza na teren, którego nie powinna dotyczyć.

Kadzidełko jest jedynie symbolem wielu zdarzeń życia codziennego. Ludzie próbują na nas wpływać w różny sposób, narzucając swoje normy etyczne, moralne, kulturowe, prawne... Albo kierując się swoją subiektywną opinią, próbują skierować nas na swoje własne tory.

Ważne by w takich sytuacjach kierować się swoim instynktem i głosem serca, a nie ulegać czyjejś opinii. Chcę sobie wytatuować swastykę na czole – tatuuję. Czuję, że tak powinienem zrobić, więc tak robię. I nikomu nic do tego!

Bo właśnie taki jest fakt. Jesteśmy kowalem własnego losu i nikt inny za nas odpowiedzialności wziąć nie może. Trzeba mieć świadomość, że z efektem każdej naszej decyzji będziemy zmagać się wyłącznie my. Decyzja o zapaleniu kadzidełka należy do nas. Jeśli będę chciał zapalić ich 7 – zapalę siedem. Jeśli zechcę podpalić budę, podpalę i wówczas zmierzę się z konsekwencjami podpalenia.

Tup z tytułu, to kadzidełko w języku tajskim.

 



05-11-2017 schwalk
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Reklama QP
Zareklamuj się u nas!
 
Teksty na zamówienie
Buddyjski symbol szczęścia