Serwis Elektroniczny

Podziel się tekstem ze znajomymi

Empatia, zamiast konfrontacji.

Strajk to niekoniecznie słowo, które pasuje, by określić to, co rodacy na Wyspach planują wdrożyć w życie 20 sierpnia.

"Strajk" to słowo, które niekoniecznie pasuje, by określić to, co rodacy na Wyspach planują wdrożyć w życie 20 sierpnia. "Strajkując" liczna rzesza polskiej społeczności w UK zapragnęła udowodnić Brytyjczykom, że kraj bez Polaków "stanie".

Myślę, że nie ulega wątpliwości, że Polacy stanowią bardzo liczną grupę pracowników w Wielkiej Brytanii, że nie przychodząc do pracy w tym dniu spowodują mniejsze lub większe perturbacje w zakładach pracy w całym kraju.

Tylko warto byłoby sobie w tym momencie zadać wydawać by się mogło infantylne pytanie, czy warto?
Czy warto w ten sposób wyrażać swoje poglądy? Nie mając de facto najmniejszego prawa do strajku, jako Polacy, grupy zawodowe popierane przez związki zawodowe mają takowe.

Zamiast tej formy zaakcentowania swojej obecności w życiu publicznym, może lepiej byłoby debatować, mówić o naszej społeczności w prasie, w telewizji.

Ja przykładowo wyznaję zasadę rozmowy, debaty, dyskusji. W swoim środowisku, w pracy bardzo często staję w obronie polskiej społeczności w UK, zmęczony małostkowymi, wyzutymi z respektu komentarzami "brukowców", które, jak wszyscy wiemy "masy" w tym kraju łykają jako "dobrą monetę", jako pewnik.

Jeżeli współpracownicy wyrażają się z pogardą o Polsce, wynikającą bardzo często także z braku wiedzy, ale też z ignoranctwa, wtedy staję "na linii ognia" i bardzo mocno argumentuję, przedstawiam stanowczo swoje zdanie, nie dając się "zbić z pantałyku".

Mocno obstaję przy swoim zdaniu, robię wszystko, co w mojej mocy, by koledzy w pracy, w środowisku, w którym przychodzi mi spędzać średnio ok.50 godzin tygodniowo zdali sobie sprawę ze swego ignoranctwa, z poddania się "owczemu pędowi", z niewiedzy.

Staram się ich nauczyć, by czasem zażyli "lek", który zwie się pokora.

Bronię mojego ukochanego kraju, przedstawiam niejednokrotnie w rozmowie najnowszą historię Europy, w której Polska odegrała i wciąż odgrywa istotna rolę.

Zgadzam się, że należy walczyć o prawdę historyczną, by rozpowszechniać wśród brytyjskich znajomych informacje o olbrzymiej zasłudze polskich pilotów w bitwie o Anglię, o tym, jak wielką rolę Polacy odegrali w odczytaniu "Enigmy".

Myślę, że dbanie o interesy naszego kraju na swoim "podwórku", w codziennych rozmowach, przyniesie daleko skuteczniejszy efekt, niż protesty, strajki, jakie są planowane na 20 sierpnia przez Polaków, mieszkających w Anglii.

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem, jakiekolwiek, choc najmniejsze form dyskryminacji, gdy sie z nimi spotykam dławię w zarodku poprzez szybko reakcję, argumentację.

Nie czuję sie dyskryminowany w UK, raczej mógłbym powiedzieć, że jest mi przykro, gdy coś nieprawdziwego, obraźliwego usłyszę o Polakach w mediach, czy w środowisku, w którym żyję.

Jestem człowiekiem świadomym swojej własnej wartości, pewnym siebie, patriotą i zawsze staram się bronić dobrego imienia Polski.

Nie czuję potrzeby "strajkować".

Dużo bardziej dociera do mnie oferta kampanii British Poles, która apeluje do Polaków, by w dniu planowanego "strajku" wybrali pomoc drugiemu człowiekowi, poszli oddać krew.

Choć będę w tym czasie wypoczywał w Polsce, to po powrocie z pewnością przyłączę się do akcji Briitish Poles i pójdę oddać krew, wybierając pomoc, empatię, w zamian za konfrontację.

Nasza duma narodowa, nasze wysokie poczucie własnej wartości powinno na co dzień uwidaczniać sie w stosunkach polsko-brytyjskich tu na Wyspach, w chęci ich polepszania i działania w społeczności w jakej żyjemy na rzecz uświadamiania przyjaciół, znajomych i współpracowników o prawdzie historycznej dotyczącej Europy.

Myślę, że gdy poznaja ją w wystarczającym stopniu, choć niektórzy z nich przestaną na nas patrzeć jako potencjslnie gorszych obywateli Wielkiej Brytanii.


Bartosz Romanek

08-08-2015 bartek35
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.

Komentarze

  • Nie podchodzę do rzeczy zbyt poważnie, tylko zawsze i wszędzie, wyrażam swoje zdanie, ot co. A z tym, że Polacy to w 90% praca, sen i "Klan" to się w całości zgadzam, przykre, acz prawdziwe:-(
  • Nie podchodzę do rzeczy zbyt poważnie, tylko zawsze i wszędzie, wyrażam swoje zdanie, ot co. A z tym, że Polacy to w 90% praca, s oj anie i "Klan" to się w całości zgadzam, przykre, acz prawdziwe:-(
  • Wydaje mi się Bartku, że zbyt poważnie podchodzisz do niektórych rzeczy. Ja chciałem strajkiem zamanifestować moją solidarność z narodem. No i zamanifestowałem jadąc sobie tego dnia na Kornwalię. Po powrocie ze zdziwieniem zauważyłem, że moja niepozorna akcja solidarnościowa stała się wydarzeniem medialnym. Zamknięcie sklepu opisała lokalna prasa, moją paskudną gębę pokazano w wiadomościach telewizyjnych. Ciekawe doświadczenie. Natomiast dała mi merytorycznie znacznie więcej: dzięki niej poznałem kilku wyjątkowych ludzi, którzy tak samo jak ja są patriotami i walczą usilnie o poprawienie wizerunku Polaków na Wyspach. I właśnie dlatego przyłączenie się da takich akcji jest niezwykle atrakcyjne. Większość Polaków żyje w UK bardzo pasywnie. Rano do pracy, wieczorem Klan. A weekend – zazgonić. Naprawdę ciężko jest wysupłać z tej społeczności jednostki wybitne. One właśnie wypływają podczas takich akcji, bo niemal wyłącznie one rozumieją ich sens.
Dzisiaj wizyt: 174
Dzisiaj odsłon: 527
Ogółem wizyt: 157 879
Ogółem odsłon: 960 850

Goście: 18Aktywni użytkownicy: 1