Maroko – egzotyka za grosze

Maroko – egzotyka za grosze

Jest miejsce, w którym słońce grzeje cały rok, w którym kultura zadziwia, w którym smaki zachwycają. Do miejsca tego dolatuje Ryanair w trzy godziny, bilet można dostać za symboliczną kwotę, lokalne ceny są niewyobrażalnie niskie. Na dodatek poziom bezpieczeństwa turysty jest wysoki.

 



Przy ograniczonym budżecie ciężko o lepszą lokalizację wakacyjną od Maroka. W listopadzie temperatura powietrza w Marakeszu cięgle przekracza 25 stopni, za pasmem gór Atlas nawet w grudniu królują 30 stopniowe upały. Przykładowe ceny biletów 4 dniowej wyprawy z Luton do Marakeszu w dniach 14-18 grudnia liniami Ryanair to zaledwie 51 funtów za osobę. Na miejscu owe cztery dni można godnie przeżyć za kwotę 1000 dirhamów (70 funtów).

CENY

Osoby podróżujące do krajów arabskich nie będą zapewne zdziwione niskimi cenami nieprzetworzonych artykułów spożywczych. Ceny usług są bardzo zróżnicowane. Obiad w wysoko zurbanizowanej Casablance będzie dziesięciokrotnie droższy niż w położonym w górach Atlas niewielkim miasteczku Al Ksiba. (Tagin dla dwóch osób na rynku Al Ksiby kosztował 24 dirhamy – niecałe dwa funty szterlingi, podczas gdy na wybrzeżu podobny posiłek przekracza 200 dirhamów) . Przykładowo hotel w malowniczej, położonej na wysokości niemal 2000 m n.p.m. wiosce Tamtetoucht wraz z królewską kolacją i równie wystawnym śniadaniem kosztował 100 dirhamów za osobę – w przeliczeniu około 7 funtów, natomiast hotel w centrum Rabatu, stolicy Maroka, mimo całego panteonu gwiazdek pod nazwą, oferujący jedynie wyjątkowo purytańskie śniadanie – 550 dirhamów.

Jadanie na mieście ma swoje uroki. Zwykle czas podania jest rozsądnie krótki, smaki są oryginalnie orientalne, a ceny, choć wyższe od wartości składników, dla Europejczyka nadal bardzo niskie. Dodatkową atrakcją jest niespodziewana egzotyka. Popularne są tu ślimaki, ryby rzadko spotykane na europejskich stołach, jak rekin, czy owoce i warzywa o dziwnych kształtach i smaku. Miseczka winniczków to wydatek 5 dirhamów (30 pensów).

TRANSPORT

Ceny usług w Maroku są na dużo niższym poziomie od europejskich. Osoby chcące zaoszczędzić finansowo mogą korzystać z kolei i transportu autobusowego. Najpopularniejsze są jednak minibusy i taksówki, które jeżdżą na regularnych trasach. Tutaj opłaty są niemal symboliczne, zależą od ilości przewożonych osób. Mało mają jednak do czynienia z komfortem – znamienne jest zabieranie pięcioosobowym Mercedesem siedmiu podróżnych. Dużym rozczarowaniem może też okazać się punktualność kierowców. Nie ma tu żadnych zasad. Autobus może się nagle zatrzymać na pół godziny, by kierowca mógł wypić kawę w przydrożnej budce. Godziny odjazdów są też uzależnione od ilości pasażerów, często kierowca czeka aż uzbierany zostanie komplet. Kraje arabskie żyją własnym życiem. Nikt tu się nie spieszy, nikt nikogo nie pogania. Słusznym jest twierdzenie, że my mamy w Europie zegarki, w Afryce mają za to czas...

Kto tego czasu ma jednak mało powinien wynająć sobie na lotnisku samochód. Koszt pojazdu jest nieduży. Hyundai i10 na tydzień to wydatek 60 funtów. Paliwo jest niemal połowę tańsze niż w UK. Sieć dróg nie jest dobrze rozwinięta. Główne trakty są dobrze utrzymane, jednak drogi mniej uczęszczane są zaniedbane i trudno przejezdne. Największe różnice są widoczne pomiędzy wschodem i zachodem kraju. Zachód jest mocno zurbanizowany i posiada bardzo gęstą sieć dobrze utrzymanych dróg, podczas gdy na słabo zaludnionym wschodzie kraju położono zaledwie kilka nitek zapomnianych taktów. Należy uważać więc na kierowanie się nimi bez wcześniejszego sprawdzenia ich przejezdności. Najlepiej zrobić to na komisariacie lub pytając napotkanego policjanta. Po niektórych z dróg jeździ zaledwie kilka pojazdów w ciągu doby, może się okazać, że po przejechaniu 200 km trzeba będzie zawrócić z powodu nieprzejezdności traktu. Nie wszystkie trasy są też wyasfaltowane w całości, wybranie się małym pojazdem z napędem na przednią oś może być kłopotliwe. W części górzystej Maroka deszcz pada rzadko, lecz intensywnie. Potoki i strumienie powstają jedynie okresowo. Nie buduje się dla nich specjalnych mostów – podczas opadów woda przelewa się przez jednię. Podczas intensywnych deszczów trasa przestaje być przejezdna, wartka woda potrafi też mocno uszkodzić nawierzchnię zrywając asfalt, czy wypłukując piasek i żwir.

Mimo wszystko wynajęty samochód jest jedynym rozsądnym środkiem transportu dla typowego turysty. Ruch jest prawostronny, oprócz nielicznych dróg trzeciej kategorii drogowskazy są także w języku francuskim, dróg na wschodzie kraju jest tak niewiele, że ciężko się zgubić. Należy uważać podczas wymijania, ponieważ nitka asfaltu jest bardzo wąska i skorodowana, kończy się uskokiem i zwykle jedno z aut z niej spada. Przy dużej prędkości może się to skończyć tragicznie.

SEKS

Maroko uważane jest za Mekkę seksturystyki. Dotyczy to jednak jedynie płci pięknej. Islam mocno dyskryminuje prawa kobiet nadając im piętno gorszej kategorii. Natomiast marokańscy mężczyźni są bardzo rozwięźli i chętnie oraz bez oporów wchodzą w seksualne relacje z turystkami niezależnie od ich wieku, ba, zwykle nie chcąc nic w zamian. W przypadku mężczyzn sytuacja jest odwrotnie proporcjonalna. Prostytucja kobiet jest sporadyczna i ograniczona do miast typowo turystycznych. Należy pamiętać, że według praw Koranu karana jest śmiercią przez ukamienowanie, więc nawet wśród liberalnej społeczności Maroka obarczona jest sporym ryzykiem. Niektóre biedne rodziny aranżują krótkoterminowe małżeństwa, aby obchodząc szariat sprzedawać wdzięki swoich córek. Wymaga to jednak sporego zaangażowania i desperacji od kandydata, podejmują się tego głównie osoby wykorzystujące fakt braku dolnej granicy wiekowej partnerki.

Z punktu widzenia samotnego mężczyzny Maroko nie jest atrakcyjne do zbierania seksualnych doświadczeń. Wieczorami kobiety pilnują domowych ognisk, a w ciągu dnia na widok nieznajomego zasłaniają twarz burką. Ma to swoje dobre strony: w przeciwieństwie do europejskich stolic piękno kobiet nie rozprasza piękna architektury, czy przyrody, którym można się oddać bez reszty. Mężczyźni unikając abstynencji seksualnej muszą zabrać partnerkę do Maroka ze sobą i pilnować, by ta nie dała się uwieźć niezaprzeczalnej urodzie arabskich lowelasów.

EKONOMIA

Maroko w dużej mierze przypomni starszej Polonii lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte w Polsce. Supermarkety spotkać można jedynie w metropoliach, w mniejszych miejscowościach dominują targowiska i kioski spożywcze. Handel jest sensem życia Marokańczyków, targując się i negocjując podnoszą swoją samoocenę. Są przy tym niezwykle mili, przyjacielscy i uczynni - zupełne przeciwieństwo kultury Islamu znanej z Wysp Brytyjskich.

Niemal w całym Maroku widoczna jest olbrzymia dysproporcja materialna. Zamożna elita wykupuje nadmorskie posiadłości, podczas gdy istnieją całe miejscowości wewnątrz kraju bez jednego choćby auta. W górzystych terenach głównym środkiem transportu są osiołki i muły, zdarzają się zdezelowane motorowery i rowery, rzadko kiedy spotkać można pickupa.

Powierzchnia marokańskiej ziemi to głównie bardzo cienka warstwa mniejszych, bądź większych kamieni spod której wystaje płatami granitowa płyta. Kultywacja polega na nanoszeniu żyznej warstwy z odchodów zwierzęcych, bądź dolin rzecznych. Na owych skrawkach urodzaju kobiety całymi dniami ręcznie sadzą, podlewają, plewią i zbierają. Trawa dla domowego bydła zrywana jest z owych poletek manualnie i osiołkami wożona do obory. Na polach ludność spędza większość dnia, brak sezonowości rozciąga rolę i pasterstwo na cały rok. Postronnie obserwując ma się wrażenie, że życie tym niezmiennym rytmem toczy się od kilku tysięcy lat. Czas się tu zatrzymał, cywilizacja nie dotarła.

Poziom analfabetyzmu wśród Marokańczyków jest wysoki i dotyczy około połowy ludności. Edukacja wczesnoszkolna jest bezpłatna, niedostępność rejonów wiejskich powoduje jednak, że wschodnie tereny Maroka nie mają dostępu do jakiegokolwiek systemu szkolnictwa. Jedynie mieszkańcy dużych miast mogą zorganizować się na tyle, by utworzyć szkoły i posyłać do nich potomstwo. Miejscowości mniejsze muszą zmagać się przede wszystkim z trudem przetrwania, a odległość od szkół państwowych młodzież zupełnie dyskwalifikuje. Wschód Maroka zmaga się z analfabetyzmem na poziomie przeszło 80%. Brak wykształcenia implikuje też rodzaj ekonomi polegającej na drobnych uprawach i handlu, które pogłębiają stan nieposiadania. Subwencje rządowe są na tych terenach żadne. Za telefon, benzynę, prąd trzeba jednak zapłacić. Aby zdobywać deficytowe środki pieniężne ceny usług lądują na żenująco niskim poziomie, a handel w dużej mierze polega na wymianie towarowej.

KUTURA

Choć Wikipedia podaje, że 75% populacji to Arabowie, to największe znaczenie poza wybrzeżem ma kultura berberska. Berberom narzucono islam. Uznają się oni jednak za wolny naród. Większość z nich nie chodzi do meczetów, nie modli się, nie praktykuje postu Ramadan. Są to ludzie uczciwi, przyjacielscy i uczynni. Berberzy są rdzenną ludnością północnej Afryki, zamieszkują ten teren od niepamiętnej starożytności. Arabskie władze od stuleci prowadzą politykę wynarodawiania Berberów i ich asymilacji. Najbardziej oporni więc żyć muszą w skrajnej biedzie.

Berberzy są niezwykle dumni ze swojego pochodzenia, nie posiadają niemal żadnych dóbr materialnych, ale przynależność narodowa wynagradza im niedostatki bytowe. Głęboko zakorzenione poczucie integralności narodowej nadaje kierunek kultywowaniu tradycji i obyczajów. Stroje Berberów nie zmieniły się od stuleci, nadal tańczone są te same figury, spożywana herbata miętowa.

Największym jednak akcentem jest brak w kulturze alkoholu. Zakazany przez islam półtora tysiąca lat temu nie jest znany obecnej ludności wcale. W sklepach nie ma piwa, wina, wódki, tylko nieliczni mieszkańcy strefy zachodniej znają ich smak. Abstynencja ma niezwykle korzystny wpływ na zachowanie społeczeństwa, w którym widać ubóstwo, lecz nie ma lumpiarstwa, jest niedostatek, ale żebractwo jeśli jest, to rzeczywiście z konieczności, nie ma zachowań agresywnych, nie ma głośnych kłótni, obszczymurków, żuli... Nie widać także narkomani. Ulice są czyste od chorób cywilizacyjnych, dzieci bawią się na nich bez jakiegokolwiek nadzoru dorosłych. Jest bezpiecznie i miło.

PODSUMOWANIE

Wakacje w Maroku to niewątpliwie przyjemnie i tanio spędzony czas. Przez cały rok słonecznie i ciepło, nigdzie nie widać tylu gwiazd, ile na pustynnym niebie. Serfowanie na desce z wydm, pływanie w hotelowych basenach, wycieczki na wielbłądach – kraj w którym nie sposób się nudzić. Przy okazji na każdą niemal kieszeń. Gwarancja pogody i przyjacielskiego przyjęcia. Oraz drugie dno, które pozwoli nam spojrzeć nieco bardziej obiektywnym okiem na kraj, w którym żyjemy i na problemy, z którymi się zmagamy. Może się okazać, że napotkani w Maroku ludzie oddaliby wszystko i zrobiliby każdą rzecz, aby choć przez chwilę znaleźć się na naszym miejscu. Wizyta w kraju trzeciego świata pozwoli nam docenić postęp techniczny i prawa wywalczone przez naszych przodków. Pozwoli na chwilę refleksji i zadumy; zasmuci widokiem rzucających się na rozdawane cukierki dzieci, ale także pocieszy tym, że nasze własne na takie atrakcje nie reagują.

 



11-11-2015 schwalk
Komentowanie dozowolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników.
Reklama QP
Zareklamuj się u nas!
 
Teksty na zamówienie
Buddyjski symbol szczęścia